Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Krakow. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Krakow. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 1 września 2009

Kraków rozrywka, noclegi, atrakcje.

wtorek, 1 września 2009 0

Wawel, rising a bend of the Vistula (Krakow, P...Image by Dragos Cosmin-not available via Flickr

Duże miasta w odróżnieniu od małych miast dysponują infrastrukturą umożliwiającą mieszkańcom korzystanie z przeróżnych form rozrywki i aktywnego wypoczynku. Dzieląc społeczeństwo na poszczególne grupy pod względem wieku, wykształcenia, kultury czy też nabytych zainteresowań lub możliwości finansowych wiadomo, że każda z nich posiada różne preferencje spędzania czasu wolnego.

Zaletą dużych miast jest to, że mają one możliwość tworzenia bardzo wymyślnych projektów rozrywkowych i przyciągania dużych inwestorów. Czasem przecież jeden projekt, który powstaje lub który już istnieje ma szansę stać się wizytówką miasta. Kolejny plus dużych miast to przeważnie ciekawa historia, która często przekłada się na piękne zabytki, które urozmaicają i wzbogacają ofertę
turystyczną miasta.

Takim przykładem miasta z mnóstwem ciekawych imprez, pięknych zabytków i miejsc rozrywki jest Kraków. Jest to jedno z największych miast polskich, drugie pod względem wielkości po Warszawie. W Krakowie nikt nie powinien się nudzić, nawet gdy pogoda nie dopisuje.

Dla osób ceniących sobie kulturalne walory warto wspomnieć o najbardziej prestiżowej imprezie cyklicznej, a mianowicie o XXXIV Festiwalu Muzyki w Starym Krakowie, która przyciąga wielu wybitnych artystów i bardzo dużo widzów. W Krakowie odbywa się w tym czasie 17 koncertów, natomiast oprócz tego festiwal obejmuje występy w innych bardzo znanych miastach województwa małopolskiego jak Zakopane, Stary i Nowy Sącz czy Rabka, Wieliczka i Trzebinia.

Dla osób, które lubią zabytki Kraków jest idealnym miejscem. Wspaniałe pamiątki kultury takie jak Wawel, Wieża Mariacka, stare uliczki czy piękne kościoły gwarantują nam niezapomniane chwile i wspaniałe widoki. Niepowtarzalny charakter miasta doceniają również obcokrajowcy, którzy bardzo często wybierają Kraków jako cel swojej podróży. Hotele w Krakowie, no właśnie hotele – z nimi zawsze jest największy problem, dlaczego? Ponieważ Kraków jak żadne inne miasto w Polsce przyciąga rocznie ogromną ilość turystów, a ci rezerwują noclegi z dużym wyprzedzeniem. Ofertę noclegową uzupełniają pensjonaty, kwatery prywatne, hostele, pobliskie ośrodki agroturystyczne i zajazdy. Rezerwować nocleg warto zdecydowanie wcześniej.

Dla osób, które wolą aktywnie spędzać czas na basenie miasto Kraków przygotowało największy Park Wodny w Polsce i jeden z największych w Europie. Jest to jedno z najpopularniejszych miejsc rozrywki dla rodzin. Nie ważne jaka pogoda jest na dworze, tam zawsze jest przyjemnie i ciepło. Każdy może skorzystać z 3 basenów o łącznej powierzchni ponad 2000m². Można spróbować sił w rwącej rzece, a dla osób, które preferują bierny wypoczynek Park oferuje hydromasaże, wanny jacuzzi z wodą solankową, a także nowoczesny zespół Sarnowy. Dla amatorów wrażeń czeka aż 8 zjeżdżalni o łącznej długości 800m. Możemy tu pograć w koszykówkę, piłkę, siatkówkę wszystko oczywiście odbywa się w wodzie. Park nie zapomniał o osobach dbających o wygląd, lubiących taniec i fitness. Wellness Club w swojej ofercie proponuje studio tańca i ruchu, siłownie czy salon odnowy biologicznej.

Dla osób ceniących sobie wypoczynek w ciszy i spokoju miasto ma w swojej ofercie dwa pola

golfowe, które są pięknie usytuowane, a oprócz tego doskonale wyposażone i przygotowane nawet pod najbardziej wymagającego klienta.

Turyści, mieszkańcy, którzy interesują się sztuką, malarstwem czy wszelkimi tematami związanymi z muzeami na pewno znajdą coś dla siebie wśród 50 muzeów i galerii. Znajdziemy w nich wszelkie informacje na temat historii miasta, wielkich ludzi, którzy na przestrzeni wieków zamieszkiwali stolicę Królestwa Polskiego.

Jak więc widzimy w wielkich miastach takich jak Kraków czas wolny można spędzać w różnoraki sposób, a do tego nie jesteśmy zależni od pogody, która w naszym klimacie często płata figle. Duża ilość klubów muzycznych, pubów, kin, teatrów zapewnia nam doskonałą rozrywkę o każdej porze dnia i nocy. Zachęcam wszystkich do odwiedzenia tego pięknego miasta.




tyrystyka24h

Reblog this post [with Zemanta]

poniedziałek, 10 sierpnia 2009

Wakacje w akademiku? Tak, ale coraz rzadziej

poniedziałek, 10 sierpnia 2009 0

Dragon, Krakow, PolandImage by Pete Reed via Flickr

Corocznie w czasie wakacji domy studenckie rozszerzają swoją ofertę noclegową. Korzystać mogą z niej nie tylko studenci, ale też firmy organizujące zjazdy i konferencje.


Główna zaleta to oczywiście niska cena. Około 15 zł za dobę dla studenta i 30 zł dla pozostałych osób. Każdy hotel przewiduje także dodatkowe zniżki dla rodzin z dziećmi czy gości decydujących się na dłuższy pobyt. Duże znaczenie ma lokalizacja i standard akademika. W tym przypadku jedno zazwyczaj wiąże się z drugim. Im bliżej śródmieścia, tym hotele studenckie starają się zapewniać gościom lepsze warunki mieszkalne.

Dom studencki "Nawojka" reklamując się kładzie głównie nacisk na lokalizację. Z oferty możemy dowiedzieć się m.in. że "obiekt położony przy Parku Jordana to idealne miejsce dla grup wycieczkowych. Spacerowy dystans do centrum miasta pozwala poznawać uroki Krakowa o każdej porze dnia bez konieczności korzystania z komunikacji miejskiej."

"Piast" proponuje pokoje o podwyższonym standardzie i pokoje nieco skromniejsze, zwane "studenckimi". Akademik urządza też zjazdy i konferencje, a w lipcu i sierpniu mieszkają w nim uczestnicy Szkoły Letniej Kultury i Języka Polskiego.
- Dwa piętra w "Piaście" są zarezerwowane dla studentów. Obecnie jest nas tutaj około 200 osób. Przeważnie to żacy, którzy pracują w Krakowie w czasie wakacji - mówi Bartłomiej Średnicki, mieszkaniec akademika.

- Przy ulicy Bydgoskiej mamy cztery bloki. Trzy wynajmujemy gościom, jeden wynajmujemy studentom. Mieszkają tutaj zarówno indywidualni turyści, jak i zbiorowe wycieczki. Przebywają u nas także goście z konferencji organizowanych przez UJ - mówi Agata Bąk. - W tym roku zdecydowanie jest popyt na mieszkania tańsze. Goście rzadziej decydują się na pokoje, które kosztują trochę więcej - dodaje.

Potwierdza to też Wioletta Kędzimierska z "żaczka":
- W porównaniu do ubiegłego roku obserwujemy spadek zainteresowania pokojami do wynajęcia.
Dlaczego tak się dzieje? Przyczyn jest kilka. Po pierwsze - promocja. Nie każdy hotel studencki ma stronę internetową, nie każdy dba o nagłośnienie swojej oferty na rynku. Wiele uczelni zamieszcza bardzo lakoniczne informacje na temat akademików. Podaje adres i numer telefonu, który często okazuje się numerem do działu nauczania danej uczelni.
"Chciałam złożyć podanie o akademik, ale nie mogę znaleźć żadnego kontaktu do akademików Uniwersytetu Pedagogicznego" - żali się na forum internetowym Aga19.

- Mamy bardzo mało nowych gości. Pokoje wynajmują nasi "starzy" studenci lub osoby, które dowiedziały się od znajomych o naszym akademiku - mówi pani sekretarka jednego z domów studenckich Uniwersytetu Rolniczego. - Zwykle sierpień był dla nas najlepszym miesiącem, teraz na 600 miejsc zajętych jest zaledwie 100. W porównaniu do sytuacji sprzed dwóch lat, liczba gości spadła o około 50 proc. - dodaje.

Powodem takiej sytuacji jest też większe nasycenie rynku, bogatsza liczba ofert. W rywalizacji z hotelami czy różnego rodzaju noclegowniami, akademiki coraz częściej przegrywają. Jednym z rozwiązań wydaje się pomysł AGH. Akademia przystąpiła w tym roku do ogólnopolskiej Studenckiej Akcji Wakacyjnej. Do połowy września studenci AGH będą mogli korzystać z noclegu za 20 zł w Gdańsku, Toruniu, Lublinie, Poznaniu i Białymstoku. W zamian dla studentów tych miast uczelnia przeznaczyła akademik "Straszny Dwór".

Choć Dariusz Pasternak, przewodniczący samorządu studentów AGH podkreśla aspekt ekonomiczny całego przedsięwzięcia, to cała akcja jest równie ważna dla promocji miasta i wizerunku krakowskich akademików.




[http://www.wiadomosci24.pl]
Reblog this post [with Zemanta]

niedziela, 2 sierpnia 2009

Sacroturysta ratuje miasto w kryzysie

niedziela, 2 sierpnia 2009 0

View of Wawel Castle from St.

W turystyce religijnej kryzysu nie widać. Kraków mógłby na tym skorzystać, gdyby miasto miało pomysł, jak wykorzystać ten religijny potencjał. Tyle że takiego pomysłu nie ma.

- Mimo kryzysu grup religijno-pielgrzymkowych z Włoch mam o połowę więcej niż w roku ubiegłym. Rynek hiszpański trochę siadł, ale już zaczyna się odbijać - mówi Ernest Mirosław, właściciel biura turystycznego Ernesto Travel, które zajmuje się turystyką przyjazdową, szczególnie religijną. W ostatnich kilku latach sprowadził do Krakowa ok. 15 tysięcy turystów religijnych. Ucieszył się, gdy przeczytał w "Gazecie" o międzynarodowym kongresie "Ludzie i religie", jaki na początku września organizuje w Krakowie Kościół. Pomysłodawcą jest kard. Stanisław Dziwisz, który chce zorganizować spotkanie na wzór tego, jakie miało miejsce za czasów Jana Pawła II w Asyżu. Zaproszono 500 przedstawicieli różnych religii. Przyjadą też międzynarodowe wspólnoty. Kuria spodziewa się co najmniej kilku tysięcy osób.

- Zadzwoniłem do kurii, by poznać szczegóły. Zbyli mnie, może pomyśleli, że oczekuję jakiegoś zlecenia, np. na transport. Niczego nie dowiedziałem się też w magistracie - ubolewa Mirosław. I dodaje: - Rozumiem, że kuria nie musi mieć listy mailingowej do biur turystycznych, które zajmują się przyjazdami religijnymi. Ale taką listę ma magistrat i z odpowiednim wyprzedzeniem powinien poinformować o tym wydarzeniu. Moglibyśmy wspólnie zastanowić się, jak je wykorzystać. Ale znów szwankuje przepływ informacji. Mówiłem o tym podczas ubiegłorocznej debaty o przegranym lecie. Jak się okazuje, na darmo.

Pielgrzym też wydaje pieniądze

Jak twierdzi Mirosław, Kraków mógłby zyskać na turystyce pielgrzymkowej, gdyby wiedział, jak wykorzystać religijny potencjał miasta. - Włoch, który często podróżuje z proboszczem, był już śladami św. Pawła w Turcji, Lourdes, Fatimie i Jerozolimie. Chętnie zobaczy Częstochowę i Kraków. Zwłaszcza jeśli dzieje się tu coś ważnego - twierdzi. Jego zdaniem, wbrew obiegowej opinii, turysta-pielgrzym nie zostawia mniej pieniędzy niż zwykły turysta.

- Pielgrzym też zwiedza Stare Miasto i Kazimierz, tyle że przy tej okazji nasi przewodnicy opowiadają mu o świętych Stanisławie i Kazimierzu, a w Oświęcimiu mówią o Maksymilianie Kolbe. Turyści religijni zwiedzają też Łagiewniki, Wadowice, Kalwarię. Poza tym, tak jak wszyscy, jadą do Wieliczki i jedzą kolacje w krakowskich restauracjach. Niejednokrotnie śpią w pięciogwiazdkowych hotelach. Zostawiają w Krakowie całkiem spore sumy. Uśredniając, programy tego typu kosztują ok. 100 euro dziennie na osobę - uważa.

Katarzyna Gądek, dyrektorka Biura Marketingu Turystycznego Miasta, tłumaczy, że urząd nie robił na razie spotkań z branżą turystyczną w sprawie kongresu, bo sam wciąż ma na ten temat niepełne informacje. - Jesteśmy jednak zdeterminowani, by to wydarzenie wykorzystać jak najlepiej dla budowy wizerunku Krakowa jako miasta otwartego, gdzie krzyżuje się wiele kultur i religii. Chcemy zorganizować w tym czasie duży event na Rynku - mówi.
Współpraca miasta z Kościołem jeszcze nie dojrzała

Pytana o inne pomysły na zdobycie religijnego turysty odpowiada, że Kraków miał swoje stoisko na targach religijnych w Rzymie. - Byliśmy bardzo oblegani.

O tym, że miasto nie wykorzystuje potencjału religijnego Krakowa, przekonany jest prof. Antoni Jackowski z Zakładu Geografii Religii UJ. - Co prawda miasto zauważyło, że warto inwestować w turystykę religijną, ale wciąż brakuje rozmachu. Wszystkie działania, jakie do tej były podejmowane, można by prowadzić w jakimś małym miasteczku, a nie w Krakowie. Nie ma co ukrywać. Potrzebujemy dużych pieniędzy na promocję miasta jako miejsca religijnego kultu - sądzi prof. Jackowski.

Jak twierdzi, żeby wykorzystać międzynarodową rangę wrześniowego kongresu, przygotowania trzeba by zacząć co najmniej rok wcześniej, a nie w ostatniej chwili. - Tu potrzebna jest współpraca Kościoła z miastem. Na razie jednak obie strony podchodzą do siebie z nieufnością. Szkoda, bo owoce takiej współpracy byłyby spore.

Źródło: Gazeta Wyborcza Kraków



Reblog this post [with Zemanta]

Kraków będzie promował swoje festiwale

{{pl|Wisła w Krakowie. Widoczny również most D...

Kraków będzie promował swoje festiwale. Stworzył ku temu specjalny projekt, którego realizacja pochłonie ponad 2,5 mln zł. Radni miejscy chcą jednak, aby pieniądze zostały wydane z głową. Domagają się badań, które sprawdzą korzyści, jakie płyną dla Krakowa z wydarzeń kulturalnych. Akcja promocyjna ma się odbyć w tym i przyszłym roku. Miasto wyłoży na nią ponad 1 mln zł. Resztę liczy otrzymać z funduszy unijnych.



- Mamy na celu promocję "6 zmysłów", unikatowego projektu zakładającego utworzenie rozpoznawalnej marki dla blisko kilkuset przedsięwzięć kulturalnych - podają urzędnicy. Nad promocją będzie czuwać Krakowskie Biuro Festiwalowe. Cykl "6 zmysłów" to m.in. takie wydarzenia jak: Misteria Paschalia, Miesiąc Fotografii, Art Boom, Sacrum Profanum, Off Plus Camera, Festiwal Muzyki Polskiej, Selector Festiwal, Międzynarodowy Festiwal Literacki, Festiwal Boska Komedia i Festiwal Muzyki Filmowej. Działania promocyjne prowadzone będą w Krakowie, innych polskich miastach, a nawet w całej Europie. Mają zachęcić do uprawiania tzw. turystyki festiwalowej.

Radni mają jednak pewne zastrzeżenia co do pomysłu. - To spore pieniądze, szczególnie w dobie kryzysu. Zanim je wydamy, trzeba sprawdzić, czy warto - mówi radny miejski Paweł Bystrowski (PO). - Powinny zostać sporządzone badania wśród odbiorców festiwali. Promujmy te wydarzenia, które rozsławiają Kraków - dodaje. Radny popiera reklamowanie tych imprez, które od lat udowadniają swoją wysoką jakość. Tu wymienia Sacrum Profanum czy Misteria Paschalia. Domaga się jednak potwierdzenia jej dla nowych pomysłów KBF, jak np. Selector Festiwal, czy Art Boom.


[http://krakow.naszemiasto.pl]
Reblog this post [with Zemanta]

Kto sprawdzi, czy meteoryt rzeczywiście uderzył w Kraków?

Collegium Maius, Kraków

ODKRYCIE. Franc Zalewski, doktorant Geologii AGH, twierdzi, że ok. 2500 p.n.e. spadł na Kraków meteoryt, po którym do dziś można zobaczyć szeroki na 20 m lej.


Wiele wskazuje na to, że uroczysko Sikornik w Lesie Wolskim wcale nie było kamieniołomem, jak dotąd uważano, ale jest pozostałością po leju jaki powstał w wyniku uderzenia meteorytu.

- Nie mam wątpliwości, że mamy do czynienia z pozostałością po meteorycie. Wskazuje na to wiele dowodów jakie dotąd udało mi się zebrać - mówi Franc Zalewski. - Zbieramy fundusze na kolejne badania, które powinny ponad wszelką wątpliwość wykazać prawdziwość mojej teorii.

Jeżeli dowody się rzeczywiście znajdą, Kraków zyska kolejną atrakcję turystyczną, która może przyciągnąć rzesze miłośników astronomii z całego świata. Wartość marketingową takiego wydarzenia dostrzega Jerzy Swaczyna, szef firmy Jotes, która wspiera starania naukowca. - Ludzie są gotowi przemierzać setki kilometrów, żeby obejrzeć taką dziurę w ziemi, a w Krakowie wszystko jest na miejscu, raptem 700 m od kopca Kościuszki - mówi pan Jerzy.

Odkrycie, jak wiele innych, zostało dokonane przez przypadek. Franc Zalewski, Polak pochodzący z Kresów Wschodnich, stąd imię Franc a nie Franciszek (w ZSRR nikt nie mógł nazywać się Franciszek), skończył trzy fakultety. Jest z wykształcenia inżynierem energetyki cieplnej, historykiem-egiptologiem, a teraz również geologiem. W świecie nauki znany jest ze swoich odważnych teorii dotyczących upadków meteorytów, m.in. w starożytnym Egipcie. W trakcie badań odkrył, że podobne struktury, jak te znalezione w Egipcie, można znaleźć w Lesie Wolskim. - Uroczysko Sikornik, było brane za kamieniołom, tymczasem jego kształt (lej), wielkość (średnica 20 m) wcale na to nie wskazują - wyjaśnia Franc Zalewski. - Nie zachowały się też żadne pisemne przekazy mówiące, że tamto miejsce spełniało właśnie taką rolę.

W otoczeniu głębokiego na 17 metrów zapadliska zostały odnalezione kolejne dowody. - Znalazłem tam polimer, składający się z boru, węgla i wodoru, niespotykany nigdzie w naturze. Żeby powstała taka niecodzienna mieszanka musiała działać w tamtym miejscu bardzo wysoka temperatura powyżej 2500 stopni Celsjusza i to bez dostępu tlenu - tłumaczy inż. Zalewski. - Takie same związki chemiczne odkryłem kilka lat temu w Egipcie, co by mogło świadczyć, że oba wydarzenia miały miejsce w tym samym okresie czyli jakieś dwa i pół tys. lat p.n.e.

Naukowiec szuka teraz pieniędzy na przeprowadzenie kolejnych badań, które potwierdziłyby obecność mikrometeorytów w glebie, co powinno ostatecznie zamknąć usta wszystkim sceptykom. - To muszą być bardzo dokładne, szczegółowe badania, bo od tamtego czasu minęło parę tysięcy lat, a teren uległ znacznej erozji, nie pomagają też kwaśne deszcze - dodaje Zalewski. - Proszę zwrócić uwagę, że tamtejsze skały wapienne nie pokryły się mchem, jak ma to miejsce wszędzie dookoła.

Naukowiec szuka teraz pieniędzy na przeprowadzenie kolejnych badań, które ostatecznie zamkną usta wszystkim sceptykom.

Odkrywca bardzo liczy na pomoc miasta, bowiem koszt przeprowadzenia wszystkich zaplanowanych badań to ok. 80 tys. zł. - Rozmawialiśmy już z przedstawicielami miasta na temat finansowania badań i obiecali rozważyć taką możliwość - mówi Jerzy Swaczyna. - To byłaby naprawdę ogromna atrakcja turystyczna, zrobić taki szlak tematyczny prowadzący np. z obserwatorium na Bielanach do miejsca uderzenia krakowskiego meteorytu.

Zapał naukowca studzi pełnomocnik prezydenta ds. turystyki Grażyna Leja. - Znam całą sprawę i rozmawiałam z tymi naukowcami, jednak sami przyznali, że nie mają stuprocentowych dowodów na poparcie swojej teorii. Niestety, miasto nie dysponuje teraz środkami na przeprowadzenie takich całościowych badań. Uważam jednak, że jeżeli sprawa zostanie wyjaśniona i powstaną na ten temat naukowe opracowania, to na pewno ślad po meteorycie potraktujemy jak kolejną atrakcję, która pomoże ściągnąć do nas jeszcze więcej turystów.

Franc Zalewski nie składa jednak broni i do swoich badań będzie się starał nakłonić prywatnych sponsorów. - Może to nie jest odkrycie na miarę Kopernika, ale uważam, że ma swoją wymowę i warto przyjrzeć się temu bliżej - dodaje Jerzy Swarzyna

[http://www.dziennikpolski24.pl]

Kraków chce pobierać taksę turystyczną

Ulica Floriańska (Florian Street) with the vie...

Miasto nie poddało się i zaskarżyło decyzję RIO do wojewódzkiego sądu administracyjnego. Ten uznał jednak, że prezydent miasta nie ma prawa do skargi. Werdykt ten zakwestionował dopiero w lipcu tego roku Naczelny Sąd Administracyjny. Miasto rusza więc do ponownego boju sądowego.

- Uważamy, że mamy szansę na wygraną. Wiele miast, np. Zakopane, wciąż pobiera taksę turystyczną na starych zasadach, choć też nie spełnia zawyżonych norm klimatycznych. Nowe przepisy dotyczą tylko tych miast, które chciałyby dopiero teraz tworzyć na swoim terenie uzdrowisko - argumentuje Andrzej Oklejak, pełnomocnik prezydenta Krakowa do spraw prawnych. Wołoch dodaje, że Kraków wciąż jest na sporządzonej przez wojewodę małopolskiego liście miast, które mogą pobierać pieniądze.

Do walki o taksę zagrzewają się też krakowscy radni. - Zaraz po wakacjach trzeba będzie podjąć rezolucję do sądu, by zajął się naszą sprawą jak najszybciej. Krakowa nie stać na to, by czekać pół roku czy rok na wyznaczenie rozprawy - mówi Paweł Bystrowski, radny PO. - Warto zawalczyć o te pieniądze. Dla turystów to niewielkie kwoty, a dla budżetu miasta poważny zastrzyk gotówki. To szczególnie ważne teraz, gdy turystyka pogrąża się w kryzysie - dodaje Bystrowski, który uważa, że radni powinni się też zająć lobbingiem w Ministerstwie Środowiska, by złagodziło klimatyczne normy. Bo zgodnie z corocznym raportem wojewódzkiego inspektora ochrony środowiska w Krakowie niektóre normy dla miast uzdrowiskowych są przekraczane.

Źródło: Gazeta Wyborcza Kraków
Reblog this post [with Zemanta]

Jak z lajkonika zrobić Kravitza

View of the Main Market Square

Próby promowania Krakowa za pomocą imprez przywołujących tradycję i historię Krakowa nie ustają. Za kilka dni ruszają prace specjalnego zespołu, który będzie się zastanawiał, jak z lajkonika zrobić drugiego Kravitz.

Prezydent Krakowa powołał zespół zadaniowy do spraw opracowania historycznego produktu turystycznego Krakowa. - To naturalna konsekwencja konferencji "Złoty wiek - wydarzenia", która pokazała, że Kraków powinien się promować przez wydarzenia historyczne - mówi Paweł Bystrowski, radny PO, wiceszef zespołu. - Chodzi nam o stworzenie alternatywy dla komercyjnych wydarzeń. Nie każdego interesuje koncert Lenny'ego Kravitza.

Zespół, w którym oprócz radnego Bystrowskiego zasiadają m.in. pełnomocniczka prezydenta do spraw turystyki Grażyna Leja, szefowa biura marketingu turystycznego Katarzyna Gądek, szef miejskiego wydziału kultury Stanisław Dziedzic i dyrektor Muzeum Historycznego Miasta Krakowa Michał Niezabitowski, a także przedstawiciele organizacji turystycznych, ma m.in. opracować kalendarz imprez tradycyjnych i historycznych, który chciałby włączyć do oferty kulturalnej Krakowa.

- To nie jest łatwe. Będą to na pewno: Emaus, lajkonik, intronizacja Króla Kurkowego, Rękawka czy Wianki. Ale liczymy też na świeże pomysły od zewnętrznych instytucji - wylicza Bystrowski. Członkowie zespołu chcą też odświeżyć zapomniane wydarzenia. Jak choćby potwierdzanie przywilejów królewskich (po koronacji król uroczyście potwierdzał przywileje miasta królewskiego) czy tradycje królewskich triumfów pobitewnych z XVI i XVII wieku. - Myślimy też o czymś na wesoło. Było takie święto włościańskie Sądek Babki. Młode wieśniaczki zjeżdżały się do Krakowa i polowały na mężów - zdradza Bystrowski.

Jak zapewnić odpowiednią liczbę widzów? Rozwiązaniem ma być stworzenie wspólnej marki i logo dla imprez historycznych. Członkowie zespołu liczą na to, że zajmą się tym uczelnie lub stowarzyszenia, które wspierają ideę promowania Krakowa w ten sposób. Kontrolę miałoby pełnić miejskie biuro marketingu turystycznego.

No i rzecz najważniejsza, znalezieniem pieniędzy na realizację wszystkich pomysłów miałby się zająć klaster przemysłu turystycznego, czyli stowarzyszenie hotelarzy, przewodników i biur turystycznych oraz grupy fascynatów. - Jeśli będziemy mieć ciekawe propozycje, to znajdzie się wsparcie z funduszy unijnych i od sponsorów - ocenia radny Bystrowski. - Na start będzie jednak potrzebny jakiś zastrzyk finansowy ze strony miasta.

Pierwsze posiedzenie zespołu 4 sierpnia. Pierwsze wnioski pod koniec września.

Sądek Babki ma się dobrze - komentarz Bartosza Piłata

Z prac nowego zespołu o dość długiej nazwie Kraków nie będzie miał wiele pożytku.

Po pierwsze, imprezy historyczne nie przyciągają turystów aż tak bardzo, jak chcieliby tego jego członkowie, czego najlepszym dowodem była inscenizacja odsieczy wiedeńskiej na Błoniach. Jeśli zaś zespół liczy, że za organizację historycznych imprez zabiorą się zapaleńcy i sami znajdą sposób na ich finansowanie, to jest to gwarancja fiaska tych wydarzeń. Fani przebierania się w stalowe zbroje zrobią to za darmo. Miasto odda im zapewne swoje historyczne obiekty do dyspozycji bez kosztów. Jednak za coś trzeba będzie imprezę zorganizować, a na sponsora, którego znęciłaby obecność kilkuset widzów, nie ma co liczyć. Imprezy historyczne mają się zresztą w Krakowie całkiem dobrze. Przychodzi na nie grupa naprawdę zainteresowanych tematem osób, ale szans by ją zwielokrotnić, nie widzę. Koncert Lenny'ego Kravitza zawsze przebije puszczanie wianków po Wiśle, choćby na promocję tych drugi wydać ciężkie miliony. Zespół o długiej nazwie nie wie nawet, jak dobrze mają się te imprezy. Odświeżanie np. "Sądku Babki" nie ma sensu. Wydarzenie to odbywa się w każdy piątek i sobotę (wyłączając okres adwentu i wielkiego postu, gdy intensywność realizacji tej idei spada), kiedy to na ulicach Szewskiej, Floriańskiej i kilku innych na Starym Mieście oraz Kazimierzu pojawiają się całe tabuny młodych dziewcząt z podkrakowskich miejscowości udających się na podryw (tak dziś nazywa się "Sądek Babki") do jednego z wielu klubów. Co więcej, dołączają do nich chłopcy. Może tylko nie zawsze chodzi im o znalezienie męża albo żony.

Źródło: Gazeta Wyborcza Kraków


Reblog this post [with Zemanta]
 
Tanie hotele,hostele,noclegi ◄Design by Pocket, BlogBulk Blogger Templates